Archiwum bloga

Translate

wtorek, 30 lipca 2013

Nienawidzę pomp!!!!!!!!!!!!!!! I nie tylko ze względu na ten irytujący dźwięk. Już raz mało co nie zaliczyłam gleby z pompąbez kółka ,a dzisiaj się o nią potknęłam. Oczywiście bez śladu się nie obejdzie.
Z czasem,kiedy powinnam się przyzwyczajać do pomp,one coraz bardziej mnie denerwują.
Uszczypnij mnie ktoś...
WBC 3 tys.
HGB 10,5
PLT 78 tys.
+mam mało potasu.
Wszystko jest ok.W czwartek wracam do domu. A w poniedziałek wracam na kojeny cykl metotreksatu na 5 dni.
Wczoraj przyjechała do kliniki moja koleżanka. Opowiadała mi jak dostała za dużą dawkę sterydów,na których schudła . I prawie przeszła na drugą stronę. Cieszę się,że teraz już wszystko z nią dobrze.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Wczoraj oglądałam świetny film ''Now is good".
Crp wynosi 4,5 ,czyli jest w normie.
HGB 10
PLT 71 tys.
WBC 3 tys.
Prawdopodobnie w czwartek do południa wyjdę ,ale wszystko jeszcze się okaże.
Apetyt mi wròcił i nic mnie nie boli.Śluzòwki naprawiają się powoli =

sobota, 27 lipca 2013

Pff...w końcu złapałam internet. Tylko w mojej sali go nie ma. Crp  mi spada.. przez kilka dni dostawałam neupogen...a! Podwyższone crp to wina zapalenia ucha...i do tego jeszcz jedna niezadowalająca informacja,że w uchu zamieszkał gronkowiec. Mam antybiotyki i obym w środę wyszła do domu.
Odezwę się następnym razem jak złapię zasięg jakiejś sieci...

wtorek, 23 lipca 2013

................!

Od paru dni mam gorączkę.Niby ją zbijałam...Ale wczoraj było już 38,3 .Super Doktor powiedział,żebyśmy pojechały na SOR sprawdzić co jest. Na moje szczęście była lekarka ,która stwierdziła u mnie w grudniu rwę kulszową.Zleciła badania...(tak swoją drogą mogła je zlecić w grudniu to wcześniej by wykryli chorobę).Poszłam więc z mamą do zabiegówki pobrać krew i mama od razu powiedziała ,żeby z żyły nie pobierała bo nie wkłuje mi się. Pielęgniarka dzwoni do lekarki ,żeby zapytać czy może pobrać krew z palca. Okazało się ,że nie. Więc mama zaproponowała ,że jak umie,żeby pobrała z broviaca.
Czekamy na lekarkę.
Przyszła.
Powiedziała ,że niestety,ale te pielęgniarki akurat mają zwykle dorosłych pacjentów i nie orientują się w zakresie takich wkłuć. Widzę,że mamy doświadczony personel w szpitalu. Powinny mieć chociaż mniej więcej podstawowe rozeznanie we wkłuciach itd. Ale trudno...Przyszedł czas ,gdzie pacjenci są bardziej doświadczeni niż niektóre pielęgniarki .Piszę niektóre ,bo wiele jest po prostu meeega<3
Dzisiaj pojechałyśmy znów do szpitala. Ciut ciut pospadały wyniki...A głupie crp wynosi ponad setke. Nie mam pojęcia co mi jest. Dlatego jadę dzisiaj do szpitala.
Aleee...Przy pobieraniu krwi,fajna pani pielęgniarka ,żebym się uśmiechnęła dała mi 5 naklejek super pacjenta i pieczątkę na rękę w kształcie jeżyka:D
może później się odezwę ,ze szpitalnego łożka-_-

sobota, 20 lipca 2013

mtx.

Pf...Do bolącego brzucha i pleców,doszły ramiona i łopatki. Powróciłam do plastrów morfinowych.
Ale muszę się pochwalić ...Wczoraj miałam na prawdę świetne wyniki !
WBC 1,9 tys. (rosną!)
HGB 11,5
PLT 414 tys.
Super nie?

piątek, 19 lipca 2013

;P

Noc tragiczna,ale "idealna". Przed spaniem wzięłam tramal bo bardzo bolał mnie brzuch. Przestał nawet w miarę boleć,ale i tak niemalże co godzinę się budziłam i przewracałam na drugi bok ,bo biodra coś pobolewały.Ale tak fajnie mi się spało...Tak fajnie,że wstałam o 11. Niestety każdy "ideał" ma jakieś wady...Obudziłam się cała podrapana. Na plecach wyżyłam się najbardziej. Piecze jak cholera ,więc dzisiaj przed snem obcinam paznokcie ,żeby sobie większej krzywdy nie zrobić. 
A no właśnie...Mama zrobiła mi dzisiaj herbatkę Lapacho (poprawia obraz krwi,wzmacnia odporność,oczyszcza z toksyn). Na mnie szybko zadziałała. Parę minut po wzięciu jej łyka oczyściłam się z toksyn. Na przyszłość wiem,że przed każdą herbatką ,o ile jeszcze ją wezmę do ust biorę zofran. 

czwartek, 18 lipca 2013

-_-

Najgorsze w tym wszystkim jest to,że czasami nie mogę zrobić czegoś sama. Po prostu NIENAWIDZĘ  być od kogoś zależna. Na samą myśl o tym ...Nie nawet lepiej o tym nie myśleć. Uwierzcie,że nigdy nie chcielibyście doświadczyć czegoś takiego. 
Po około dwóch tygodniach mojego pobytu w szpitalu (w styczniu,na początku) ,miałam straszne bóle pleców i kości. Przez to nie mogłam się ruszyć bo wywoływało to u mnie masakryczny ból. Samo to,że nie mogłam się sama umyć. Swoją intymność mogłam schować. Cokolwiek chciałam ,byłam zależna od kogoś. Podaj to ,podaj tamto,obniż oparcie,podwyższ oparcie itd. Trudno mi było prosić. Nie chciałam ,żeby ktoś cały czas koło mnie biegał bo ja coś chcę. 
Siłę w rękach też straciłam. ehh...jeszcze parę miesięcy temu to ja otwierałam butelki koleżankom ,a teraz to mi trzeba je otwierać. Nie mogę dźwigać,ale chciałabym pomóc mamie nieść zakupy. 
Jak wróciłam ze szpitala do domu jeszcze nie chodziłam. Kiedy chciałam "przejść" do innego pokoju musiałam wołać. Ups! Jeszcze wtedy szeptałam. Dzwoniłam dzwoneczkiem. Sobie wyobraźcie jakie to musiało być irytujące. W sumie trochę mnie to bawiło ,ale ile można? Ile można wołać kogoś,gdy tylko chcemy coś zrobić ,albo coś wziąć? 
Tak bardzo się cieszę ,że w końcu mogę być samodzielna. Nie do końca,ale jednak chociaż trochę...

ehmmm

Tak sobie myślę...Dlaczego wiadomość o moim stanie zmieniło nastawienie niektórych ludzi do mnie? Niektóre osoby zachowują się w stosunku do mnie jak dawniej. Ale niektóre zachowują się tak ,jakby nie umiały sobie poradzić...Nie wiem. Każdy inaczej to odreagowuje ,ale jednak dziwnie mi z tym. Osoby ,z którymi kiedyś przegadywałam godziny teraz nie wiedzą co powiedzieć. Nie chcę ,żeby tak było. Bo ja jestem taka jak byłam (oprócz;[trochę] wyglądu,toku myślenia,mojego zdrowia). Spokojnie...Nie gryzę. 
Nie lubię też jak ktoś na mój widok płacze. Ja wiem ,że wielu ludzi jest bardzo wrażliwa. Aleee...Nie ma powodu do płaczu. Tak musiało być-koniec ,kropka. A teraz trzeba się cieszyć ,że wszystko idzie ku dobremu i jest coraz bliżej końca miłości Białej do mnie. Więc..Na powitanie proszę UŚMIECH na twarzy:)

środa, 17 lipca 2013

Chatka !

W końcu wróciłam do domu. Nadal jestem zryta. Nie chce mi się jeść.Dziwnie mi jakoś.
Jednak nie napiszę dokładnego opisu drugiego protokołu,bo pani mi jeszcze nie dała wykresu. Ale żyję informacją ,że z sekundy na sekundę,dnia na dzień itd. jest coraz bliżej końca.
Od pani Ani-pielęgniarki ANIOŁA dostałam
śliczny prezent-bransoletkę,
ręcznie robioną.
Kocham,Wielbię i w ogóle wszystko co najlepsze
Pani Aniu !;*

wtorek, 16 lipca 2013

zryta

Ostatnio czułam się podejrzanie dobrze. Teraz jestem strasznie zryta,niewyspana i taka jakaś nijaka. Ale mimo nierozgarnięcia umysłowego jestem mega uhahana. Ponieważ czeka mnie już tylko iedna dawka metotreksatu.później tydzień brania sterydów/dexavenu. Jeszcze będzie onkaspar,windezyna i chyba ara-c. Jutro Wam dokładnie napiszę jak dostanę wykres cyklu. Szykuję się ,że we wrześniu wyjdę na podtrzymanie i pozbędę się wkłucia:-)

poniedziałek, 15 lipca 2013

Piżama party

Od wczoraj uczestniczę w najnudnieszym piżama party ...Odbywa się ono całodobowo w łóżku...Mam też atrakcję jaką jest chodzenie do łazienki. a! I jeszcze mam konkurs.Kto najdłużej wytrzyma z irytującą pompą. jeżeli jestście zainteresowani ,wpadajcie! Ale nie radzę,jeżeli nie chcecie doświadczyć nudy,jakiej nigdy nie doświadczyliście.
Co do ostatniego postu o dietach. Chyba stworzę własną na podstawie innych diet. Myślę,że to najlepszy pomysł dla mojej wybrednej egzystencji:-)

niedziela, 14 lipca 2013

Miałam o 11 punkcję.Nie bolało i nie boli. Po morfinie i dormicum spałam do 15.
Później zjadłam pitę. Resztę dnia spędziłam grając ,czytając i rozmawiając z gośćmi.
Teraz sobie leżę...Znudzona wszystkim co w tej chwili mnie otacza.

sobota, 13 lipca 2013

Musi być dobrze.

-Będzie dobrze.-powiedziała z nadzieją i nieprawdopodobną pewnością
-Musi być.-odpowiedziała z nadzieją
To jest najczęściej słyszany dialog w klinice.Powiem Wam szczerze ,że brzmi to bardzo banalnie.Ale prostota tego jest niezwykle trudna do zrozumienia.Nie tyle co zrozumienia,ale poczucia/wczucia się w to. Każdy sobie powtarza ,że będzie dobrze i nie ma prawa być inaczej.Wyobraźcie sobie ,że w każdym wypowiedzianym słowie słychać,widać i czuć niesamowitą wiarę,nadzieję ,ale też czasami strach. Emocje,które temu towarzyszą są niepowtarzalne. Niby takie proste to komuś powiedzieć,ale wiedzcie ,że to na prawdę wiele znaczy. Wnie dość,że czuje się radość,że ktoś też wierzy ,to jeszcze podbudowuje psychikę. Niby nic,a jednak tak wiele.

mniam

Tylko się nie śmiejcie...Telwizor działa.Okazało się ,że złego pilota urzywałysmy.
A tak po za tym ...Właśnie zasilam się czyjąś krwią.Mniam:-)

grr...

Miło,a zarazem ze strasznym grymasem na twarzy informuję,że nie mam dzisiaj punkcji. Dlaczego? Bo mam za mało potasu,magnezu ,a hemoglobina to znów zaledwie 6 z hakiem. Dziwne,bo czuję się rewelacyjnie. Jutro podadzą mi chemię dokanałowo,co oznacza,że do domu nie wrócę we wtorek,tylko w środę.
A ja ...szykuję się do wyjścia do ogrodu botanicznego...

piątek, 12 lipca 2013

Nowości


  • W nocy miałam niezbyt miłą pobudkę.Otóż mój brzuch miał nieproszonego gościa jakim był bardzo silny bolicoś. Najpierw wzięłam nospę,następnie pyralginę,ale bez skutku. Moim wybawcą okazał się niezawodny tramal.Trochę było mi po nim niedobrze,ale grunt ,że diabelski ból minął.
  • Dzisiaj przyjechałam do Wrocławia. Cieszę się ,że nadaję się do podania chemii,ale fakt ,że nie działa w mojej sali jedyna rozrywka,jaką jest telewizor ,mnie dobija.  Chociaż nie...Mogę pobawić Się w mechanika i spróbować Naprawić jedyme okno na świat kliniki.
  • Kochani Moi. Byłam dzisiaj na sałatce i przeszłam z mamą kaawał drogo.A co najlepsze...Nie zmęczyłam się.Jestem z siebie dumna i jaram się jak nigdy.że mogę się pożegnać z wózkem:-) 

czwartek, 11 lipca 2013

...

Jutro,o ile płytki nie spadną jadę do Wrocławia na kolejny metotreksat. Mam nadzieję ,że pojadę,ale rano wszytko się okaże.
Mój ryjek na tym zdjęciu nie jest nawet trochę wytapetowany;)
Zdjęcie z ostatniego pobytu na wsi.

Diety..

Weszłam na świetną stronę,w której są opisane naturalne środki lecznicze nowotworów i nie tylko. Znalazłam wiele rzeczy,który przykuły moją uwagę,m.in. ślaz zaniedbany,glistnik,la pacho i ipe roxo,kapsaicyna,minerały schindelesa ,witamina B17 itd.  Ale to wszystko do konsultacji;)
Postanowiłam też nie jeść : tostów,grillowanego/podgrzewanego w mikrofali jedzenia.+nie pić czarnej kawy i herbaty. Gdyż,ponieważ jest jedzenie powyżej jest toksyczne. Tylko mam dylemat nad zmianą diety. W sensie,że obecnie nie stosuję żadnej,ale może czas najwyższy? Myślę nad dietą jarską i dietą Gersona. 
Jak myślicie ,którą wybrać?

Nadal JEST !

Pani Joanna Sałyga,kobieta która sprawiła,że ludzie zaczęli dostrzegać i szanować wartości ,które mają. Jest Ona autorytetem dla wielu ludzi. Uwielbiam jej myślenie,sposób w jaki przyjęła chorobę. Uwielbiam Ją,mimo ,że jej nie znałam osobiście. Do Jej wpisów można wracać miliony razy i za każdym powrotem będą tak samo podtrzymywać na duchu i budzić różne emocje. Mimo wszystko wierzę ,że Pani Joanna jest wśród nas. Nawet teraz pomaga ! Zrobiła projekt fundacji ,która teraz się urzeczywistniła . Mam nadzieję ,że ta fundacja osiągnie sukces. Bo NIKT NIE POWINIEN TAK CIERPIEĆ !
https://www.facebook.com/FundacjaChustka
http://www.fundacjachustka.pl/
Zachęcam też do kupna książki "Chustka" .W ten sposób nie tylko wesprzecie fundację ,ale także poznacie niesamowitą historię Pani Joanny.
Pamiętamy !

Metotreksat mnie nie lubi

Coś mi się wydaje ,że już niebawem zmienię perukę. Zaczęły mi wypadać brwi i rzęsy (metotreksat chce ,żebym była brzydsza) ...Brwi są takie jakieś jasne i już nie są gęste...Rzęsy są długie,podkręcone ,ale też jasne i za dużo ich nie ma. A gdybym tak zmieniła perukę ,taką żeby miała prostą grzywkę,zasłoniłabym to i tamto. Przy okazji wzięłabym dużo krótszą,bo z tą jest tyle zachodu ile nawet nie było z moimi prawdziwymi włosami. Muszę ją czesać kosmyk po kosmyku,a końcówki i tak już są brzydkie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wyniki :
WBC 1,7 tys.
HGB 8,2
PLT 67 tys.
                     jeszcze się nadaję do podania chemii.

środa, 10 lipca 2013

ALE

Muszę Wam opowiedzieć nurtujący mnie problem. Bo to nie jest tak,że ja jestem niewdzięczna,czy piszę to po złości. Po prostu jeden fakt mnie denerwuje.
Cieszę się ,że mam tyle osób obok ,które pragną się mną opiekować,troszczą się o mnie i chcą dla mnie wszystko jak najlepiej. Ale...bez przesady.
Bo wiecie...Moja choroba to chwiejny etap w moim życiu.Moi bliscy uważają na mnie ,chuchają ,dmuchają ,żeby nic się złego nie stało. Cieszy mnie to,że mam pewność,że mogę zawsze na nich liczyć.Ale to ,że jestem chora ,nie znaczy ,że nie mogę wykonywać prostych prac. Wiadomo,że nie mogę dźwigać,czy obcować ze środkami czyszczącymi,ale mogę chociaż zanieść naczynia (po śniadaniu,obiedzie itd.) do kuchni.
Nie trzeba mnie też ciągnąć za język jak małe dziecko ,które się wstydzi coś powiedzieć. Bo jakby nie patrzeć mam swój rozum i jak coś chcę ,albo coś potrzebuję -powiem. A nawet więcej-sama sobie wezmę.
Choroba-chorobą ,ale uwielbiam ,gdy traktuje mnie się tak samo jak wcześniej.Może się to wydawać błahostką ,ale dla mnie to jest kolejny krok ku wyzdrowieniu. W przyszłości,w dorosłym życiu nikt nie będzie mnie głaskał po główce i nadskakiwał mi.
Tak więc proszę ,nie pozwólcie mi się czuć jak małe dziecko,które nie wie czego chce. Jestem taka jak wcześniej ,tylko na chwilę zachorowałam.

c.d.

Chyba muszę częściej jeździć do Wujka. Wyobraźcie sobie ,że przytyłam ! 4 kg ,czyli ważę 52 kg. Cieszę się ,że łojej. Oczywiście jak wrócę z Wrocławia znów się tam wybiorę :)

wtorek, 9 lipca 2013

Wioska:)

Jestem do jutra na wiosce,a tam nie mam dostępu do internetu stąd ta cisza. Dzisiaj tylko na chwilkę przyjechałam do domu przepłukać wkłucie i zrobić wyniki,przy okazji dorwałam się do komputera.
Wioska mi służy ! Wzmocniłam sobie łydki chodząc cały czas po schodach. Korzystam z każdej możliwej okazji bycia na dworze.Nawet się trochę opaliłam. 
Czuję się świetnie ! I bolicosie już nie bolą. Włosy już powoli same się układają i są miękkie jak piórka. 
Następne relacje zdam jutro :) 

sobota, 6 lipca 2013

Zdrowa w chorobie

Patrząc z mojego punktu widzenia jestem zdrowa w swojej chorobie.Począwszy od mojego stanu emocjonalnego. Nie jestem rozchwiana emocjonalnie,ani nie popadam ze skrajności w skrajność . Czyli jest ok. Mój stan duchowy też jest niczego sobie. Zdrowo myślę i wyciągam odpowiednie wnioski.Tak mi się przynajmniej wydaje. Ogólnie sfera odpowiadająca za myślenie,czucie jest u mnie dobra. A nawet więcej niż dobra.
Teoria mojej zdrowotności w chorobie chwieje się ,gdy spojrzy się na mnie zewnątrz. Biała chce być zapamiętana. W zmowie ze sterydami oznaczyli mnie rozstępami. Mam też trochę śladów po wenflonach ...I wieczne zmęczenie na twarzy.
Jestem chora,ale czuję się w tej chorobie zdrowa. A to chyba dobrze.
________________________________________________________
Brzuch,miejsce kłucia po punkcji,
prawa łopatka,lewe ramię nadal bolą.
+boli jeszcze cała lewa łopatka .
______________________________________________________________

piątek, 5 lipca 2013

DZIEŁO SZTUKI !

W moim kochanymfajnymmiłymzajebistympięknymnajlepszym Braciszku obudził się artysta ! I swoim dziełem przyozdobił ścianę w kuchni .


Świetne ,prawda?

Idealne samopoczucie,gdyby nie...

...bolący brzuch,prawa łopatka i lewe ramię przy oddychaniu.
Chodzę po domu zgięta wpół . Nie wyprostuję się bo brzuch zacznie boleć i przy okazji łopatka. Nie omieszkam wspomnieć ,że lewą ręką trzymam się za brzuch ,gdyż wtedy ból ramienia się zmniejsza.
Dobra,koniec narzekania na jakietostrasznebóle...
Miałam dzisiaj miłą wizytę Magdaleny,która jak przy każdej wizycie przynosi mi coś słodkiego z nadzieją ,że w końcu wyjdę ze swojej fizycznej anoreksji. Dziękuję Ci za to:)
Powiem Wam,że mimo swojej wagi wyglądam normalnie. Nie jak naćpany ,zmęczony zgredek...tylko w sam raz ! Nawet lepiej niż kiedyś. Poza makijażem przyozdobiłam się peruką i okularami co nadało mi dziewczęcego uroku. Uhuh...Nie pamiętam kiedy ostatnio tak ładnie o sobie mówiłam .
Co prawda peruka trochę "gryzła" ze względu na to ,że moje włosy już mi odrastają. Muszę sobie takie cośpodperukę ,co nie wiem jak się nazywa ...I będzie ok.

Coraz lepiej mimo tego i tamtego też...

Moi Mili ! Muszę się pochwalić ! Coraz lepiej idzie mi chodzenie :)  Z każdym dniem staram się pokonywać większy dystans na nogach i nawet mnie to nie męczy ! Sukces ! Mięśnie powolutku ,powolutku ,ale się wzmacniają  ...
Potrafię też lepiej wyglądać ! Tapeta na ryjku i kredka na oczach czyni cuda =) I robię się nareszcie masywniejsza ! 
Nie popsuje mi humoru nawet bolący brzuch,ani plecy po punkcji...Tak postanowiłam. 

czwartek, 4 lipca 2013

Biała i jej platoniczna miłość do mnie

Na początku stycznia dowiedziałam się o tym ,że Biała się we mnie zakochała.Powiedziała mi to pani doktor.Pierwsza reakcja przejawiła się w płaczu,bo nie lubię ,gdy ktoś mnie kocha,a ja jego nie ...Jej uczucie było na granicy miłości platonicznej i prawdziwej.Z czasem stała się uciążliwa. Lekarze postanowili pomóc mi się od niej uwolnić.Rodzina zajęła się moją psychiką ,żebym się nie załamała. Biała powoli ,ale skutecznie mnie wyniszczała fizycznie.Jedynym sposobem na wolność było ćpanie dożylnie chemii. Podczas pierwszego podejścia pozbycia się jej ,bardzo się opierała,mówiła ,że kocha. Niestety,ale trzeba było pozbyć się jej siłą. Zaczęłam brać silniejszą chemię,tym samym osłabiając ją baaaardzo.
Jednak ze swojej chorej miłości poturbowała mój organizm do tego stopnia ,że non stop miałam jakąś infekcję.Biała umierała ...łudziła się ,że ja też ją kocham i umrę razem z nią. Ale ja po prostu jestem silniejsza.Nie dałam się tak szybko omamić.Moi bliscy zawsze bacznie pilnowali,żeby Białej nie udało się mnie przekonać.Nie mogłam się poddać.
Biała zawołała swoich kolegów ...dwa grzyby: aspergillus i candidum .Myślała,że może oni mnie trochę postraszą i do niej przekonają. Grozili mi,ale się nie dałam.
Ona nadal ma nadzieję ,że może będziemy razem .Ale ja mam zamiar ćpać dalej chemię i raz na zawsze się z nią pożegnać. .NIGDY NIE BĘDZIEMY RAZEM ,a jej platoniczna miłość ,zostanie martwą platoniczną miłością na wieki,kropka.

Chcę...

Myśli o włosach miały nie przyjść ,a jak na złość są. Przeglądam zdjęcia i ubolewam nad nimi. Mam TAKĄ ochotę zarzucić grzywką,zrobić koka,zapleść warkocza,uczesać się...W sumie moja czaszka jest teraz wpół naga,tzn.coraz większą część pokrywają krótkie ,delikatne włosy...Z tygodnia na tydzień jest ich coraz więcej. Ale to nie zmienia faktu ,że ja chcę już,tu i teraz mieć takie jak miałam. Koniec i kropka.
















Wraaacaaajcie!!!!!!!

środa, 3 lipca 2013

Mam świadectwo!

Średnia 4,91 =czerwony pasek
W sumie nie bardzo mnie to cieszy bo mam trochę zaległości. Teraz muszę nadrobić materiał tak,żeby zasłużyć na te oceny.
Będzie ciężko...Jak się ma dużo wolnego czasu to jest się trudno za coś konkretnego zabrać.
Ale nadrobić trzeba...

wtorek, 2 lipca 2013

Jestem szczęśliwa.

Mimo to ,że mam dopiero 15 lat i tyle za sobą,mogę bez zawahania stwierdzić ,że jestem szczęśliwa i mam szczęście.
Mam wspaniałą rodzinę,która zawsze ze mną jest. To jest na prawdę szczęście mieć takich ludzi przy sobie.Zawsze przy mnie są,gdy tego potrzebuję i nigdy we mnie nie wątpią. Kocham Ich i chociaż piszę to któryś raz z rzędu będę jeszcze wiele razy o tym mówić/pisać. 
Mam świetnie rozpisane życie. W sensie,że każdy musi coś przeżyć. Ja akurat miałam dużo razy pod górkę ,ale z każdej takiej sytuacji wyszłam z podniesioną głową...
Mam chody tam na górze...Bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć tego,że z każdej dramatycznej sytuacji podczas choroby wychodziłam ,a teraz jestem na dobrej drodze do zdrówka.(:Lekarze też pomogli:)
Ze wszystkich złych/dobrych sytuacji w moim życiu staram się wyciągnąć odpowiednie wnioski.Każda zła/dobra chwila była/jest/będzie po coś. Bez zawahania i z uśmiechem na twarzy mogę powiedzieć ,że JESTEM SZCZĘŚLIWA !

A Wy?Jesteście szczęśliwi?

Nareszcie w domu!

Przyjechałam po 14 do domu,ale do 18 spałam bo jestem jakaś taka zmęczona od mtx. Wczoraj i dzisiaj tak się ciągnął czas ,że łojej.
Mniej więcej już wiem jak będzie wyglądało dalsze leczenie i źle to nie wygląda. Jedynie boję się trochę sterydów. Bo jak brałam je na początku leczenia miałam cukrzycę i byłam całodobowo na insulinie. Ale może moja dziwność sprawi ,że tym razem nic nie będzie...Fajnie by było...
+Muszę się poskarżyć na ostatnią punkcję...Czułam jak pani doktor się wbija mi w plecy ...Po za tym pierwszy raz tak długo boli mnie miejsce ukłucia i jeszcze promieniuje na oba biodra...Grr...

poniedziałek, 1 lipca 2013

Glupie skutki uboczne

Moj kochany mtx zaczal pokazywac rogi. Jestem zryta,bola mnie biodra..
A...
No i wygladam jak zgredek z Harrego Pottera. Ale to szczegol...
Oby moje sluzoweczki sie nie oblozyly. Oby!