Archiwum bloga

Translate

sobota, 5 września 2015

Nie wiem od czego zacząć...
Chyba od tego,że rekordowo krótko czekałam na opinię biegłego.Biegły,a raczej biegła stwierdziła,że "pacjentka i tak by umarła".Nie chce mi się nawet "rozwodzić" na ten temat bo moje zdanie znacie,być może jedni stwierdzą,ze jest to opinia subiektywna,być może...No więc sprawa została umorzona,a ja nie napisałam odwołania,chociaż mogłam,bo i tak to nic by nie dało...
Mam tylko nadzieję,że kiedyś,za rok,10 lat czy 20ścia to czym mnie"poczęstowały" osoby bez sumienia wróci do nich ze zdwojoną siłą.Jestem strasznie zawistna?Tak.W tym przypadku tak.Nie składam życzeń,tylko mam nadzieję,a to różnica:-)

Niedługo minie dwa lata,a boli tak samo,a może jeszcze bardziej...Życie "toczy się"dalej,obok mnie.Mimo,że się uśmiecham to dusza płacze.Nie ma większego bólu niż ten po stracie dziecka i żadne "poradniki",żadni psychologowie,nikt nie jest w stanie naprawić złamanego serca i pękniętej duszy...

Poza tym muszę się pochwalić,że Paweł zdał maturę i mimo obaw dostał się na trzy uczelnie w kraju na Wydział Prawa,wybrał Wrocław bo jest najbliżej.Jestem z niego cholernie dumna i widzę jaka Ola byłaby szczęśliwa z tego:-)



sobota, 11 kwietnia 2015

Jeszcze mnie nie poniosło...

Jakiś czas temu zapoznałam się z opinią biegłego.Standard,leczenie Oli przebiegało prawidłowo,wg norm europejskich.Ja bym powiedziała-polskich bo wydaje mi się,że warunki w jakich była leczona Ola i inne dzieciaki odbiegały od tych norm(europejskich).
Zapoznałam się też z zeznaniami lekarzy.
Otóż lekarze z Legnicy twierdzą,że Ola nie mogła zostać przyjęta do rodzimego szpitala bo nie ma izolatek dla tak chorych dzieci i ja dobrze o tym wiem,a lekarze z Bujwida(nie wszyscy)zeznali,że matka powinna skontaktować się z lekarzem w miejscu zamieszkania żeby ten podjął decyzję,co zrobić z pacjentem.Ja wg nich nie zrobiłam tego.Rozumiem to tak,że powinnam wziąć dziecko na ręce i zanieść do szpitala,a tam powiedzieliby mi,że nie przyjmą takiej pacjentki no,a po konsultacji telefonicznej i tak dowiedziałabym się,że "brak wolnych miejsc".Tylko zapomnieli o tym,że do Oli przyjechała karetka i ratownicy(do dupy z takimi ratownikami)nie podjęli decyzji o tym żeby przewieźć dziecko do szpitala.
Co istotne,pewna pani(lekarz z wylęgarni rotawirusów)zeznała,że "matka przybiegła z pretensjami".Zastanawiam się z czym miałam przybiec?I nie biegłam tylko przyszłam:-)
Inna pani lekarz twierdzi,że jak dzwoniłam i mówiłam w jakim stanie jest Ola to ona konsultowała to z lekarzami będącymi w pokoju.Chyba telepatycznie.
Narazie tylko  tyle chciałam napisać.



poniedziałek, 16 marca 2015

Ksena(*)

W sobotę odeszła Magda,wspaniała żona i matka,cudowna,silna kobieta z wielkim poczuciem humoru walcząca z rakiem-srakiem(tak go nazwała).Jej bloga czytałam dzięki Oli.Wymieniłam z nią kilka maili...srak był silniejszy od niej...

poniedziałek, 2 marca 2015

Powołano biegłego

W końcu.Kilka dni temu dostałam pismo z prokuratury.Pewnie to potrwa ale mam czas...
Ostatnio zastanawiałam się nad niektórymi znajomymi...podczas choroby Oli wszyscy mówili "będzie dobrze",po śmierci-nikt nie potrafił nic powiedzieć.
Nie lubię słowa"dobrze".Wykreśliłam je ze swojego słownika tak jak tych ludzi z życia....

środa, 4 lutego 2015

Światowy Dzień Walki z Rakiem

Dziś Dzień Walki z Rakiem,chorobą która nie wybiera,nie patrzy się na pochodzenie,wiek,stan majątkowy.Dlatego pamiętajmy o tych,którzy walczyli dzielnie i o tych,którzy walczą nadal.Wspierajmy ich "duchowo" i materialnie bo to "droga " choroba.Nie zapominajmy,że to co dajemy innym wróci do nas.



czwartek, 15 stycznia 2015

16miesięcy

Niedługo minie 16 miesięcy od odejścia Oli.Uczę się żyć ale ta nauka przychodzi z trudem.Czasami myślę sobie,co mam napisać?Przecież to był blog Oli.Nie chcę narazie go kończyć.Postanowiłam,że zakończę wpisy w momencie,kiedy zakończą się sprawy sądowe,które w zasadzie jeszcze się nie zaczęły na dobre.Sprawa jest zawieszona do otrzymania opinii,czyli do września 2015r.Pozostaje czekanie...
Czasami boję się,że zapomnę,że zapomnę o tych 15stu latach,o momentach,które były śmieszne,o naszym wspólnym życiu.
Ola bardzo lubiła,gdy siedziałysmy razem na kanapie,przytulać się.Kładła mi głowę na kolanach.Mówiła,że żałuje,że nie można cofnąć czasu,że chciałaby być znów malutka i zasypiać ze swoim kocykiem na moim brzuchu.Ciągle jej było mało czułości.Milion razy dziennie powtarzała,że mnie kocha...
W sobotę Paweł miał studniówkę,a ja wyobrażałam sobie,co Ola by mówiła.Byłaby z niego dumna,zawsze była.I cieszyłaby się,że ma fajną dziewczynę:-)
Za dwa lata to ona powinna bawić się na swojej studniówce...Ominęło ją tyle momentów w życiu,które powinna przeżyć.których powinna doświadczyć.Nigdy się z tym nie pogodzę.Nie pytam "dlaczego?" i nie chcę rozumieć.Boli dalej....