Archiwum bloga

Translate

czwartek, 4 września 2014

Prawie rok...

Gdyby wszystko poszło książkowo, Ola zaczęłaby naukę w liceum.Pewnie wybrałaby profil humanistyczny,tak jak jej brat.Paweł był dla niej wzorem.Gdyby...przestałam myśleć w ten sposób bo  te wszystkie "gdyby"mają tragiczny wpływ na mnie.Narazie odstawiam "gdyby"na potem,bo pewnie powróci...
Przeczytałam na jakiejś stronie mądrą rzecz,że my,rodzice dzieci,które odeszły nie zarażamy złem,śmiercią,nieszczęsciem,jesteśmy tylko dowodem na to,że ono się przytrafia,nie pytając czy może.Nie traktujcie nas jakbyśmy byli trędowaci.Rozmawiajcie z nami normalnie.Nie patrzcie na nas z litością.
Miałam w miarę poukładane życie.Pracę,dwoje dzieci,które były,są i będą dla mnie najważniejsze w życiu.Wszystko,co robiłam było z myślą o nich.Poświęcałam im każdą wolną chwilę.Niektórzy śmiali się,że Paweł będzie maminsynkiem.Teraz wiedzą,jak bardzo się mylili.Paweł to już prawie pełnoletni facet,który ma poukładane w głowie,dąży wytrwale do osiągnięcia celu,ma w sobie dużo empatii i ciepła dla innych, i jestem z niego bardzo dumna.Ola była bardzo wrażliwa,rozczulała się na widok bezdomnych zwierząt,głodujących dzieci(chciała żebyśmy adoptowali dziecko z domu dziecka),szykowała swoje zabawki żeby oddać je bardziej potrzebującym.Pewnie kiedyś to zrobię...

1października,w rocznicę śmierci Oli, odbędzie się msza w cerkwi greckokatolickiej,o godz.18tej.

sobota, 30 sierpnia 2014

Czas...

...szybko biegnie,a wręcz pędzi nie zważając na nic.Czy leczy rany?Nie.On je tylko pokrywa jakąś cienką warstwą,która nie wiadomo kiedy pęka...A ja nie mogę nic zrobić.Tęsknię,cholernie tęsknię za Olą.Za tym jej "wieszaniem się"na mnie i mówieniem "Kocham Cię".Każda piosenka,której słuchała,którą śpiewała wywołuje łzy w oczach.Miała wielkie marzenia,a może wręcz przeciwnie-prozaiczne...Chciała iść do liceum do,którego chodzi Paweł,chciała śpiewać,malować,pomagać innym,chciała zostać psychologiem...Marzenia nastolatki.Niedługo Paweł będzie miał 18lat,chciała mu kupić samochód:-)Rok temu byliśmy w Bolesławcu,na święcie ceramiki,w tym roku nie pojechaliśmy...
To już 11 miesięcy jak jej nie ma,a mi się wydaje jakby była gdzieś obok...Oddałabym wszystko,swoje życie za jej...
Przed moim ślubem mieliśmy pogadankę z księdzem,jedną.Pamiętam,że zapytał mnie,co bym zrobiła gdybym żyła w czasie wojny i głodu,i  jedynym wyjściem byłoby oddanie dzieci komuś kto zapewniłby im jedzenie i zagwarantował,że będą żyć.Nie myśląc powiedziałam,że nie oddałabym dzieci,że zrobiłabym wszystko ale nie oddałabym nikomu obcemu.Po latach wiem,że zrobiłabym inaczej...Życie jest najcenniejszą wartością.Doceńmy je.
Kocham Cię Olka:-)

środa, 20 sierpnia 2014

Poczytajcie

Chciałabym żebyście przeczytali ,co o mnie napisał jakiś pismak.http://netgazeta.ebooktur.eu/?p=134

Nie będę pisać,co o nim myślę ale na pewno domyślacie się.


piątek, 8 sierpnia 2014

Urodziny bez torta

11sierpnia Ola obchodziłaby 16te urodziny....
Rok temu zamówiła sobie torta po,którego jechałam do Polkowic.Tort był w barwach rasta.Chciała żebym zrobiła jej(na drutach)taką czapkę,nie zdążyłam.
Są dni,są daty w kalendarzu,które bolą i będą boleć.Pamiętamy o czyichś urodzinach,imieninach,rocznicy ślubu,mi doszła jeszcze jedna data,śmierci córki.
Ola była cudowną córką,dobrym człowiekiem.Gdyby mogła to uszczęśliwiłaby wszystkich na świecie.Szczególnie dzieci.
Dopiero teraz dochodzi do mnie jak bardzo cierpiała,jak bardzo ją bolało,jak bardzo chciała zjeść ser pleśniowy,miód,ogórki kiszone,a ja nie mogłam jej na to pozwolić.Gdyby można było cofnąć czas...
Czasami wydaje mi się,że nie zrobiłam wszystkiego żeby ją ratować,że można było więcej,ona mi ufała...
Dlaczego?Pytanie bez odpowiedzi.

Ola była podopieczną Stowarzyszenia As z Sobótki,gdzie prezesem jest wspaniała kobieta,lekarka z powołania.Jakiś czas temu rozmawiałam z nią na temat pomocy m.in.psychologicznej dla rodzin zmarłych dzieci,wsparciu.Jest jakaś wielka dziura po utracie dziecka.Rodzice są zagubieni.Gosia nie zbawi całego świata ale próbuje coś ulepszyć.Stąd wielka prośba.Do rodziców dzieci,które odeszły żeby podzielili się swoim doświadczeniem.Czy mieliście zapewnioną pomoc psychologa,czy lekarz rodzinny,prowadzący,pielęgniarki środowiskowe pomogli w jakiś sposób,co by pomogło choć trochę ulżyć w bólu,czy istnieje jakiś model idealny?
Jeśli dacie radę to piszcie nzozsobotka@onet.pl
Dziękuję.


wtorek, 29 lipca 2014

Takie sobie przemyślenia

Kiedy przebywa się w szpitalu to poznaje się dzieci,rodziców,pielęgniarki.Nie sposób "nie zżyć"się ze wszystkimi w jakiś sposób.Często na korytarzach było słychać śmiech,żarty...bo to było jakieś odreagowanie codzienności z chorobą.
I wiecie,co jest przykre?Nie powiem,że boli bo chyba mam to po takim czasie ...gdzieś ale chciałam o tym napisać.To,że kiedy Ola odeszła nie było nikogo.Gdzieś "rozpłynęły się"te matki,które wcześniej miały tyle do powiedzenia,pielęgniarki,które Ola lubiła,lekarze...
Wygląda to tak:dopóki oddychasz to istniejesz i akceptujemy tę sytuację ale z chwilą kiedy zaczynasz się dusić chowamy się w swoich skorupach bo nie daj Boże,a możermy zarazić się śmiercią...
Jeśli czytają to "znajome"matki ze szpitala,pielęgniarki czy lekarze,w co wątpię to BARDZO SERDECZNIE POZDRAWIAM i dziękuję bo pokazaliście mi jaką nie chciałabym być.

sobota, 12 lipca 2014

Sen

1 lipca Ola śniła mi się po raz pierwszy,w swojej nieodłącznej, za dużej różowej bluzie,nie miała włosów.Nie mogła trafić do wyjścia.Była smutna...
9miesięcy ciąży,9miesięcy choroby,9miesięcy,kiedy przyśniła mi się.
Nie będę opisywać snu bo jest tylko mój.
Może to głupie,co napiszę ale chyba wiem dlaczego była smutna.
Próbuję pogodzić się z tym,że odeszła,ale nie potrafię.Tak trudno przyjąć do wiadomości,że śmierć jest nieodwracalna.Czasami myślę,że zwariuję.Jej różowa bluza pachnie nią jeszcze.